piątek, 6 czerwca 2014

There's nothing to tell

Tymi słowami rozpoczął się jeden z najlepszych seriali jakie miałem przyjemność oglądać. I dopiero wczoraj to do mnie dotarło, nie bez pomocy pewnej osoby. Bo czy może być coś równie zachęcającego do zrobienia, niż rzecz zakazana? Zakaz wstępu, nie wchodzić, nie fotografować.

Nie ma o czym opowiadać.

Zapowiedź czegoś wyjątkowego, zwiastun nadchodzącej doskonałości.

Co u mnie? There's nothing to tell.

niedziela, 25 maja 2014

Ostatni dzień pary

Stało się, antologia "Ostatni dzień pary" dostępna jest dla wszystkich i jedyne co mogę teraz zrobić, to zachęcić do jej przeczytania. Oprócz mojego skromnego tekstu (znajdziecie go na 42 stronie) znajduje się w niej masa dobrych opowiadań. Nic tylko czytać.

Antologię znajdziecie tutaj: Ostatni dzień pary

P.S. Pojawiła się już nawet recenzja, ale jako że zostałem w niej niezbyt pochlebnie potraktowany, z premedytacją ją przemilczę :)

wtorek, 6 maja 2014

Międzynarodowy Festiwal Kryminału part 2

Jako że nie miało okazji jeszcze się pochwalić, czynię to teraz. Ogłoszono listę osób, które dostały się na warsztaty pisarskie organizowane w ramach MKF (patrz tytuł). Tak się złożyło, że pojawię się na nich i to po raz drugi w swojej "karierze". Wynik wyjątkowo przyzwoity zważywszy na to, że do tej pory napisałem dwa opowiadania kryminalne i oba zaprowadziły mnie do Wrocławia.

Wynik tutaj. Tak, moje opowiadanie jako jedyne wyróżnia się inaczej sformatowanym tytułem :)

Kryminał zaintrygował mnie dopiero ostatnio, wcześniej pisałem głównie rzeczy, które można było sklasyfikować jako fantastykę/horror. I tutaj również miła ciekawostka, opowiadanie z Krakonu pojawi się w wersji e-booka pod koniec maja. Ale o tym będę pewnie jeszcze pisał (o ile ktokolwiek to czyta, wiem że moja mama by to robiła, ale nie korzysta z internetu - ubolewam nad tym, wszak liczba czytelników 1 to zawsze więcej niż 0).



P.S. Inne projekty być może również się pojawią


poniedziałek, 17 marca 2014

Powoli do tyłu

Spotkałem się ostatnio z opinią, że napisanie książki jest łatwe. W końcu siedzisz tylko na dupie w ciepełku i stukasz w klawisze (ewentualnie marnujesz tusz w długopisie). Na tle ostatnich wypowiedzi sławnych i tych mniej sławnych pisarzy o tym, ile to się na tym nie zarabia, takie siedzenie wydaje się hobby nieinwazyjnym. Raczej trudno złamać sobie kość udową, nawet wtedy, gdy zaśnie się nad biurkiem.

Co innego z duchem, który łamie się nieustannie i z każdym kolejnym kryzysem, coraz trudniej mu się poskładać. Mimo tego, warto. Bo gdy kończysz jakiś fragment, którego nikt inny nawet nie zauważy przy czytaniu całości, na krótką chwilę wszystko inne przestaje się liczyć.

To co znajduje się poniżej, to fragment powieści. Wycinek z czegoś, co zabierze mi w najbliższej przyszłości długie godziny.

Obym tylko po skończeniu dał się poskładać.


"Gdyby ustępował głupszym, przez całe życie chodziłby zgięty w pół kłaniając się ich niskiemu IQ. Świat wypełniony był idiotami przekonanymi o swojej wyższości, a ustępowanie każdemu z nich nie miało sensu. Ojciec nauczył go jak radzić sobie z tego typu ludźmi. Na sąsiada z mieszkania piętro niżej również znalazł sposób. Mniej inwazyjny niż na Jacka, tłuściocha który dokuczał mu w podstawówce. Wtedy odpowiednia dawka sorbitolu skutecznie unieruchomiła dupka na sedesie. To niesamowite co można zrobić z jabłek."